Blog > Komentarze do wpisu
Mała antologia poezji bożonarodzeniowej

Pozdro przedświąteczne,

        czyli o wypiekach na stole, twarzy i inne varia grudniowe. A skoro takowy czas, warto skupić sie na kuchni, tej tradycyjnej, jak i literackiej. I wyobraźcie sobie wygrzebałem na dzisiaj, żeby było mniej pesymistycznie niz wczoraj, kilka utworów z pogranicza świąt bożonarodzeniowych, chwili zadumy, moze być "dumka na dwa serca", a jak, i jesli odwaga pozwoli, spróbujmy pomysleć, co by było, gdyby nie odrobina czułości, te kilka wersów wybitnosci literackich w naszej rzeczywistości, owa odrobina wypieków, kiedy czyta się te utwory na głosy, człowiek zaczyna prawdziwie być. Za sprawą antologii, małej, ale jakiej, pozostańmy krok od wieczności.

  Mała antologia poezji na Boże Narodzenie

Ewa Lipska

Podczas swiąt

Podczas świąt można wreszcie

wyłączyć telefon.

Jeżeli urodzi sie Bóg

zapuka sąsiadka.

Oglądam Casablankę

z takim samym jak zawsze

apetytem na dygresję.

Zabawiam się samotnością.

Do tego gorące mleko z miodem.

Mój szósty palec u ręki

wystukuje litery.

Nie napiszę nic więcej.

Dalszy ciąg wieczoru

jest nietykalny.

      Wiersz pochodzi z  tomu "Sklepy zoologiczne", wydanego przez Wydawnictwo Literackie,  a  ja odnalazłem ten tekst w jednym  z numerów "Tygodnika Powszechnego". Brawo dla Pani Ewy Lipskiej!

Josif Brodski

25XII 1993

                M.B.

Co potrzebne dla cudu? Pasterz i obora,

odrobina dzisiaj, trochę manny wczoraj,

a do garści jutra na oko dać trzeba

ogryzek przestworza i kawałek nieba.

A cud się dokona. Bo cuda do ziemi,

ciążąc, zachowują adresy w przestrzeni.

Do celu uparcie dążą niesłychanie

i nawet w pustyni znajdują mieszkanie.

Jeśli dom opuszczasz, włącz czterowatową

gwiazdę, aby ona patrząc w  ślad za tobą

w swiecie bez przedmiotów rozpraszała mroki,

oświetlała po wsze czasy twoje kroki.

***

Nieważne, co było dokoła, niewazne,

że zamieć groziła butnie i odważnie,

że ciasno i zimno w pastuszej pościeli,

że miejsca innego na świecie nie mieli.

Primo - razem przeszli drogi i postoje,

ale najważniejsze, że było ich troje.

To, co się tworzyło, warzyło, darzyło,

od tej pory zawsze na trzy sie dzieliło.

A niebo z  nawyku i potrzeby chwili,

choć wielkie, potężne, nad małym się chyli.

Błyszczy gwiazda, która szukała zakątka,

bo nie wytrzymała spojrzenia Dzieciątka.

Ogień płonie, drewna juz brakło. Podróżni

śpią mocno.Ta gwiazda od innych sie różni

(bardziej niż świeceniem niepoptrzebnym błyskiem)

możnością łączenia dalekiego z bliskim.

                                    25 grudnia 1990

                   (tłum. Katarzyna Krzyżewska)

     Wiersze ten, jak inne ukazał się niedawno w wierszach bożonarodzeniowych Josifa Brodskiego w Wydawnictwie Znak, ja zaś cytuję ten wiersz z pamięci  z "Tygodnika Powszechnego" wydrukowany wieki temu.

      Do tychże pereł literackich dołączyć można kolejne,  ale jak na dziś, wystarczy, z pewnością wystarczy do rozmyslań, ile można wydobyć szczęśliwości, światła z ludzi, jesli tylko się chce, bez zbędnych okaleczeń duszy, prostych słów, które leczą. 

      Na koniec dzisiejszej wypowiedzi posłużę się słowami wiersza, pięknego wiersza Marka Skwarnickiego, który to tekst,  a jakże, dołaczam do małej antologii,  pozdrawiając  jednoczesnie bywalców mojej zagrody literackiej, przepraszając za brak komentarzy, żeby buntownicy i inne typy nie wkraczali z barbarzynstwem i ślepotą, są takowi wśród nas; w końcu spotykamy się tu od kilku lat, bywało różnie, jednak nikt tu nikogo nie obrażał w prostacki sposób. Zatem do lektury!

Marek Skwarnicki

Sztuka

Nie wiem co ci moja droga powiedzieć

Kiedy stajesz przede mną milcząc

Jak ja sam we wnętrzu duszy swojej

Która zaniemówiła strwożona

Nagłym przeczuciem wiecznych piękności życia.

Biskup Hippony wyznaje

Że Ten, który nie ma czasu

Wieczny i Nieśmiertelny

Stworzył wszelkie czasy

A więc i przemijania.

Przemijanie zatem tak samo jest piękne

Jak wszystko co od Boga pochodzi.

Oto tajemnica Sztuki.

(tekst odnalazłem w jednym  z numerów "Tygodnika Powszechnego" całe wieki temu)

       Myślę, że ten przyczynek do poezji zachęci wielu do lektury, uwalniając wiele pozytywnych relacji w epoce oczekiwania, wyciszenia wnętrza, przekazując równoczesnie ciepło i zadowolenie. Nie bądźmy jak "ludzie podobni do kry" ( określenie Ewy Lipskiej ). Teraz trzeba napalić w kominku, popatrzcie za okno, właśnie zaczął sypać śnieg. Klimat zimowy jak z pieśni Franciszka Schuberta, warto posłuchać.

      Leszek Aleksander Moczulski

Wiersze na Boże Narodzenie

Noc grudniowa

Wół ryczy - ja byłem najbliżej Boga.

Osiołek się zapiera - ja byłem najbliżej Boga.

Sianko milczy.

Jakie to szczęście, że skoszono je na łace w czerwcu

aby przez jedną grudniową noc

Bóg nie musiał sie martwić o wszystko.

Światło

Król woła:gdzie jest Król? - wracając

wstąpcie do mojego domu - Mędrcy.

Lichwiarz pobiera lichwę.

Wdowa wrzuca swój grosz do skarbonki.

Trędowaty nie wie kogo prosić o uzdrowienie.

Szopa, grota, zimno, ciemno.

Tylko w największej ciemności

nareszcie

Światło!

Choinka

Z naśladowania chmur i gwiazd

wystrojona choinka.

Z naśladowania osiołka wiara jest

bez  zmiany jednego przecinka.

A my miotani tu i tam

byśmy znów byli w domu

Spraw Królu naszych startych serc

O Piękna Pani - pomóż.

  Te piękne wiersze krakowskiego poety, wspaniałego tekściarza piosenek i nie tylko jakże promieniują blaskiem chwały, ciepła, zadumy i pogodą życia. Teksty wypisane, a jakżeż,  z "Tygodnika Powszechnego" Nr 51-52 Grudzień 1997 r. Prawda, że piękne? Wystarczy poszperać, a znajdziesz coś dla siebie ze świata.

Marek Skwarnicki

Wigilia spóźnionych

Przybyli za późno.

Nie było już nikogo.

Wiatr pozacierał nawet ślady stóp.

Pod walącym sie dachem

w drzwiach skrzypiących bez sensu

rozważali w milczeniu

gdzie podział sie Bóg.

Przybyli za późno

nie ze swojej winy.

Każdy z nich z pośpiechu nie mógł złapać tchu.

A jednak nie zdążyli.

Stajnia stała pusta.

Drewniany żłób kołysał

garść starego mchu.

Nie wiedzieli co robić.

Wracać czy iść dalej?

Jeżeli wracać - dokąd?

Jeśli iść - to gdzie?

Głuchej ciszy w lesie z rozpaczą pytali

czy nie słychać w pobliżu

archanielskich pień.

Aż się późną nocą

Pan nad nimi zlitował

i posłał Gabryela

by im zaniósł sen.

W tym śnie jak na jawie

wszystko zobaczyli

czego nie można zobaczyć

w zwykły ludzki dzień.

Razem z kudłatym wilkiem

bezpiecznie owca spała.

Nie sile lecz słabości

władcy bili pokłony.

Śmierć pogodzona z  życiem

a człowiek z  cierpieniem

od tej chwili na wieli

nowo narodzony.

Lecz noc przeminęła

tak jak młodość mija.

Został tylko na zawsze w ich pamięci sen.

Popatrz

oto nad tobą też gwiazda się wzbija.

Już świeci na niebie niespokojny cierń.

   Wiersz ten prześliczny zaczerpnąłem z tomu "Początek świata" wydany przez wydawnictwo "W drodze". Cóż za bogactwo słowa i piękno dojrzałego wglądu w duszę ludzką i zwykłego zrozumienia.

                                      Leszek Węgłowski

piątek, 11 grudnia 2009, leszek.weglowski
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/03/29 02:08:57
Witam serdecznie wszystkich, zapytanie nieco nie w temacie natomiast może zlecicie sprawdzoną firmę sprzątającą spośród Krakowa?Ja w śmieciach narazie znalazłem wyłącznie firma sprzątająca wrocław