Blog > Komentarze do wpisu
Kozyrynek
     Muszę Wam powiedzieć, ze ja również uwielbiam Roberta Kozyrę. Podobnie jak Bartosz Węglarczyk. Zajrzyjcie do marcowego "Sukcesu", a spotkacie wywiad z kimś naprawdę wyjątkowym, z klasą, uznaniem, taktem, w sumie niewielu jest takich osobników, przepełnionych heroicznym spokojem, wyczuciem piękna i pasjami,z kimś tak wyjątkowym jak właśnie Robert Kozyra. Można się spierać, że się wygłupiam, ale tak właśnie jest, dzisiejszy wizerunek faceta może z idealna precyzją prezentować i prezentuje wspomniany przeze mnie szef radiowej Zetki. Jacy są dzisiejsi faceci, trzeba spytać. Osobiście myślę, że fajnie jest być facetem, dobrze mi z tym, ale raczej każdy facet to cień kobiety. To kobiety są na pierwszym planie, a  mężczyźni jako asystenci. Wojna płci stale trwa. I tak już pozostanie na bardzo długo. Pytanie tylko, jak ma wyglądać jedno i drugie. Czy moda może wzmacniać, czy tez wyostrzać nasze temperamenty, osobowość? Czy też ktoś, kto ma mniej pieniędzy, a posiada wyczucie smaku, jest oczytany,  ale wyglądający na mniej zadbanego, wówczas czy jest gorszy, drugiej kategorii? Przyznam się, nie oceniam ludzi po wyglądzie, to jednak ten wygląd, wizerunek, to, co posiadasz na sobie, to właśnie świadczy o tobie, o twojej osobowości, wyrozumiałości, jakim ty jesteś człowiekiem, - jacy my jesteśmy naprawdę? - i to wszystko powoduje w nas zmiany, swoiste metamorfozy, bo wszystko się zmienia, nie można stać w miejscu i opłakiwać siebie, bo, dajmy na to straciłem dom, żonę, karty kredytowe, wszystkie te elementy przeminą, jak życie płynie z częstotliwością nadjeżdżających wagonów metra. Dobrze, jak ma się też ogromną stertę płyt. Pomaga zwalczać samotność. Uzbraja w cierpliwość. Bynajmniej nie zabija. Mówimy rzecz jasna o płytach CD nie rodem z przegrywarki, co raczej z tłoczni, dajmy na to Motown, dla której to nagrywali artyści tej miary, co Steve Wonder. Pirackie wersje wykluczone.
     Małe resume : bierzemy się za siebie, zmieniamy wygląd, a przede wszystkim dbamy o wygląd, to tak nawiasem mówiąc w kontekście obietnic, jakie składają na okres postu gorliwi katolicy. Czekam z wypiekami na twarzy na wiosnę, że w końcu siądę ("usiędę") na rower, i jak śpiewa rewelacyjny Lech Janerka warto popedałować, fe, jakie niesmaczne słowo, ale rower zdrowy. No to w drogę. Jak ja uwielbiam Urszulę Dudziak. Jak można nie kochać muzyki, artystów. Oj kuszą, łechcą neurony. Rytm dla każdego z osobna. A jutro o rewelacjach rodem z piekła.  Co do tytułu tego felietonu czy jak tam zwać, użyłem parafrazy z pewnym periodykiem artystycznym o nazwie "Kozirynek", zresztą bardzo dobrym i na wysokim poziomie, ale w Empiku nie odnalazłem, wybaczcie, a szkoda. Dobre rzeczy nie trafiają się łatwo. Smak i piękno w cenie. Adieu!
piątek, 24 lutego 2012, leszek.weglowski
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: